Pamięci Księdza Tadeusza Jabłońskiego…
„Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.” Mt, 5:8
Kilka miesięcy temu, wspólnie z Parafią Wszystkich Świętych oraz Domem Integracji Międzypokoleniowej, zaprosiliśmy do dzielenia się wspomnieniami o księdzu Tadeuszu Jabłońskim. Celem naszego projektu było przypomnienie postaci księdza Jabłońskiego i ukazanie, jak niezwykłym człowiekiem był dla wielu z nas. Skłoniła nas do tego 30. rocznica śmierci księdza prałata Tadeusza Jabłońskiego, która przypada 24 stycznia 2025 r. Jest to doskonała okazja do wspomnień kapłana, który w sercach wielu mieszkańców naszej gminy zajmuje szczególne miejsce.
Miałem przyjemność wysłuchać kilku niezwykłych świadectw o nim. Z tych opowieści wyłania się obraz człowieka pełnego miłości i ciepła wobec bliźniego. Wielu podkreślało jego niezwykłą pokorę i skromność. Jego życie było ubogie materialnie, ale niezwykle bogate duchowo – przepełnione skupieniem i miłością do Chrystusa.
Opowiadaliście mi Państwo, że ksiądz Tadeusz serdecznie witał każdego, kogo spotkał na ulicy. Znanych jest wiele historii, które świadczą o jego wyjątkowej dobroci. Gdy otrzymał od wiernych kolorowy telewizor, natychmiast przekazał go do Domu Dziecka. Podobno kiedyś przyszedł na plebanię boso, ponieważ oddał swoje buty potrzebującemu. Innym razem pomógł kobiecie ciągnącej wózek ze złomem. Podczas pielgrzymki mieszkańców Kórnika do Papieża Jana Pawła II ksiądz Tadeusz, jako jedyny duchowny, miał zaszczyt koncelebrować mszę w Castel Gandolfo z Ojcem Świętym.
Dziękujemy serdecznie za wszystkie przekazane świadectwa. Z uwagi na ograniczoną ilość miejsca nie możemy przytoczyć wszystkich historii, dlatego zapraszamy Państwa na spotkania, które pozwolą jeszcze lepiej poznać tę niezwykłą postać.
Oto szczegóły wydarzeń w Domu Integracji Międzypokoleniowej:
- 25 stycznia 2025 r., godz. 10:00 – wykład księdza Marka Ratajczaka pt. „Życie i działalność księdza Tadeusza Jabłońskiego”.
- 4 lutego 2025 r., godz. 17:30 – wieczór z poezją Teresy Szczepaniak pt. „Świadectwo sercem pisane i łzą zraszane”.
Również 25 stycznia 2025 r. o godz. 13.00 w Kolegiacie Kórnickiej zostanie odprawiona Msza Św. w intencji ks. Tadeusza Jabłońskiego w 30. rocznicę śmierci.
Zapraszamy do udziału w wydarzeniach poświęconych księdzu Tadeuszowi. W czerwcu, w rocznicę jego święceń, wspólnie z chórem Castellum Cantans, zorganizujemy koncert, na który już teraz serdecznie zapraszamy.
Myślę, że hasło nowego roku duszpasterskiego 2024/2025 – „Pielgrzymi nadziei” – jest dla nas wszystkich inspiracją do podejmowania nowych wyzwań wiary. Niech w tych działaniach wspiera nas niezwykła postawa księdza Tadeusza Jabłońskiego oraz przesłanie, które nam zostawił: aby w każdym człowieku z miłością widzieć Chrystusa.
Robert Jankowski
Dom Integracji Międzypokoleniowej
Życiorys
Ksiądz proboszcz Tadeusz Jabłoński
„Kochany Tadeuszu – coś trzeba w życiu ukochać – radzę kapłaństwo; to jest najpiękniejsze!”
Życzenia imieninowe od Ireny Jabłońskiej – siostry Tadeusza Jabłońskiego.
Życie i czasy szkolne
Tadeusz Jabłoński urodził się 20 grudnia 1922 roku. Pochodził z rodziny wielodzietnej. Miał trzy siostry i dwóch braci. Cała rodzina była głęboko wierząca i przywiązana do Kościoła. Ksiądz Jabłoński chrzest święty przyjął w parafii w Biezdrowie 26 grudnia 1922 roku, sakrament bierzmowania otrzymał dnia 30 sierpnia 1937 roku.
Naukę w szkole podstawowej rozpoczął w roku 1929. W roku 1937 rozpoczął naukę w Gimnazjum i Liceum Humanistycznym w Czarnkowie. Wybuch wojny i okupacja hitlerowska spowodowały przerwę w nauce Tadeusza. Po zakończeniu wojny Tadeusz uzupełnił średnie wykształcenie w Czarnkowie. Egzamin maturalny zdał 22 czerwca 1946 roku.
W październiku 1946 roku podjął studia na Uniwersytecie Poznańskim, na kierunku prawniczo–ekonomicznym.
Do Seminarium Tadeusz Jabłoński gnieźnieńskiego wstąpił 19 lutego 1947, a do Seminarium w Poznaniu został przeniesiony 21 września 1948 roku.
Dnia 7 czerwca 1952 roku w kościele farnym w Poznaniu diakon Tadeusz Jabłoński przyjął święcenia kapłańskie z rąk arcybiskupa metropolity poznańskiego Walentego Dymka. Prymicyjną mszę świętą odprawił w kościele parafialnym w Kaźmierzu dnia 8 czerwca 1952 roku.
Praca kapłańska w latach 1952–1982
- Wikariusz w parafii pw. św. Marcina w Swarzędzu
- Wikariusz w parafii pw. św. Michała Archanioła w Poznaniu
- Studia doktoranckie na KUL
- Praca w Kurii Metropolitalnej
- Proboszcz parafii pw. Wszystkich Świętych w Kórniku
Z dniem 1 października 1982 roku ksiądz Jabłoński podjął obowiązki administratora parafii w Kórniku. Dekretem z dnia 1 marca 1983 ksiądz kanonik dr Tadeusz Jabłoński, dotąd administrator tymczasowy w Kórniku, otrzymał tamtejszą parafię w zarząd stały.
Ksiądz Tadeusz Jabłoński bardzo dbał o liturgię, zależało mu na tym, aby jak najwięcej osób czynnie uczestniczyło we mszy świętej, aby angażowało się wielu lektorów, ministrantów oraz osób śpiewających psalm responsoryjny, a także czytających modlitwę powszechną oraz niosących dary do ołtarza. Zachęcał wiernych, aby poprzez śpiew włączali się czynnie w przeżywanie mszy świętej. Wraz z księżmi wikariuszami oraz paniami katechetkami i siostrą zakonną, sam prowadził lekcje religii. Prowadzona też była katecheza przy parafii dla młodzieży pracującej i dzieci przedszkolnych, które nie uczęszczają do przedszkola.
Jako kapłan prowadził bardzo skromny tryb życia. Nie miał samochodu, a na probostwie zawsze było skromnie. Nie było widać żadnego bogactwa, wręcz przeciwnie. Potrafił dzielić się pieniędzmi z ludźmi potrzebującymi. Także podczas odwiedzin kolędowych, gdy widział, że rodzina znajduje się w kiepskiej sytuacji finansowej, nie przyjmował ofiary, ale sam zostawiał jeszcze jakąś kwotę na dzieci oraz na podstawowe środki do życia. Także gdy ktoś przyszedł na probostwo, z radością przyjmował taką osobę i godnie podejmował. Probostwo było zawsze otwarte dla wszystkich ludzi, a proboszcz potrafił znaleźć czas dla każdego. Nie zaniedbywał swoich obowiązków kapłańskich, często nawet przypłacając to swoim zdrowiem.
Z wielką życzliwością oraz szacunkiem wypowiadał się o swoich wikariuszach. Doceniał ich prace oraz zaangażowanie w życie parafii. Większość decyzji odnośnie do działań duszpasterskich podejmował razem z nimi. Nie szczędził sił i czasu dla swoich wiernych. Do ostatnich dni swojego życia czynnie angażował się w pracę duszpasterską w parafii.
Mimo starszego wieku, choroby, budował swoją gorliwością kapłańską. Mimo tytułów naukowych i przywilejów kościelnych pozostał skromnym człowiekiem. Zawsze miał czas dla ludzi. Nigdy na nikogo i na nic nie narzekał, także na swoje dolegliwości. Mawiał – XI przykazanie – ‘Nie narzekaj’.
Wielkich dokonań w zakresie spraw remontowych w kościele w czasie zarządu parafią przez księdza Jabłońskiego nie było. Dwie inwestycje zapoczątkowane w tym czasie to budowa Domu Parafialnego oraz kaplicy w Pierzchnie. Ksiądz proboszcz udzielił także pomocy w załatwieniu formalności związanych z budową kościoła w Robakowie. Rozbudował cmentarz parafialny, doprowadził do stanu surowego budowę Domu Parafialnego. Warto przy tym zaznaczyć, że na realizację tego dzieła przeznaczył swoje oszczędności.
W czasie sprawowania urzędu proboszcza przez ks. Tadeusza Jabłońskiego, w kruchcie kościoła zamontowano tablice pamiątkową poświęconą kórnickim ofiarom II wojny światowej. Zamontowano dwa podwójne okna witrażowe w nawach oraz poczyniono prace przy północnej zewnętrznej ścianie kościoła. W kaplicy w Pierzchnie wykonano instalację oświetlenia wnętrza, zamontowano wszystkie ramy okienne i w 60 % oszklenie oraz wykonano podmurówkę pod parkan wokół kaplicy. Proboszcz zaznaczył również, że pomimo wykonania tych prac parafia nie ma żadnych długów. Poszerzono również teren cmentarza.
Ksiądz Tadeusz Jabłoński w każdym swoim sprawozdaniu bardzo szczegółowo wyliczał i omawiał różne sprawy dotyczące życia parafialnego. Widać wyraźnie, że chciał wszystkim tym dzielić się ze swoimi parafianami, i że było dla niego wielką radością to wszystko, co wspólnym wysiłkiem udawało się podjąć i przeprowadzić.
Dnia 4 stycznia 1995 roku podczas dyżuru w biurze parafialnym ksiądz prałat Jabłoński zasłabł. Po wezwaniu lekarza z kórnickiego Ośrodka Zdrowia, stwierdzono niedotlenienie mózgu i skierowano księdza do szpitala w Śremie. Następnego dnia stan zdrowia uległ gwałtownemu pogorszeniu. Ksiądz Jabłoński stracił przytomność, której mimo wysiłków lekarzy i pielęgniarek nie odzyskał już do końca. Wiadomość o stanie zdrowia księdza proboszcza poruszyła całą parafię. Wierni dali wyraz zażyłości ze swoim duszpasterzem poprzez liczne uczestnictwo we mszach świętych sprawowanych w jego intencji. Po krótkiej a zarazem ciężkiej chorobie dnia 24 stycznia 1995 roku ksiądz prałat Jabłoński zmarł w szpitalu w Śremie.
Wprowadzenie zwłok z probostwa do kościoła odbyło się w piątek 27 stycznia o godzinie 16.00. Mszy św. przewodniczył ksiądz dziekan dekanatu średzkiego, Aleksander Rawecki, a kazanie wygłosił ksiądz proboszcz Florian Skubiszak, który był wikariuszem w Kórniku w latach 1980-1984. Kolegiata kórnicka spowita kirem. Obok górującego nad głównym ołtarzem obrazu Wszystkich Świętych, słowa: „Idę do domu Ojca”. Poniżej przepasany czarną wstęgą portret, jakby zamiast podpisu. Pośrodku nawy kościoła doczesne szczątki zmarłego. Po mszy świętej aż do godziny 22 była możliwość pożegnania się parafian ze swoim duszpasterzem. Trumna była otwarta i przez cały ten czas tłumy parafian przewijały się przez kościół. W sobotę 28 stycznia mszę świętą pogrzebową o godz. 14.00 odprawił i kondukt żałobny na cmentarz parafialny poprowadził arcybiskup Jerzy Stroba. We mszy świętej uczestniczył również biskup Zdzisław Fortuniak oraz członkowie Kapituły Metropolitalnej i około 100 kapłanów z archidiecezji poznańskiej i diecezji kaliskiej. Gdy wyruszył kondukt pogrzebowy, trumna niesiona była kolejno przez przedstawicieli wszystkich miejscowości tworzących parafię. Nieśli ją członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej, delegacje wiosek, nauczyciele. Ksiądz prałat Tadeusz Jabłoński spoczął na cmentarzu parafialnym w Kórniku w kwaterze kórnickich proboszczów. Dnia 8 listopada 2001 roku Rada Miejska w Kórniku podjęła uchwałę w sprawie nazwania jednej z ulic imieniem księdza Tadeusza Jabłońskiego. Obręb: od skrzyżowania ulic Średzkiej i Wojska Polskiego do skrzyżowania ulic 20-go Października i prof. Zbigniewa Steckiego.
Niniejszy tekst pochodzi ze strony Kórnik – spacer w czasie (www.kornik.info) i powstał na podstawie pracy magisterskiej pt. Życie i działalność księdza Tadeusza Jabłońskiego (1922–1995) księdza Marka Ratajczaka.
Wspomnienia
„Od księdza wymaga się, żeby był:
oratorem na ambonie,
wokalistą przy ołtarzu,
psychologiem w konfesjonale,
pedagogiem w sali katechetycznej…
A może on ma być tylko Pasterzem?
DOBRYM PASTERZEM, który daje życie za swoje owce”.
o. Honoriusz Kowalczyk OP
Różne ludzie mają wymagania wobec księdza, który jest pośród nich i im służy…
Róże zapewne wymagania mieli parafianie kórniccy, gdy w jesienną niedzielę 1982 roku, stanął przed nimi nowy proboszcz ks. dr Tadeusz Jabłoński.
Jaki będzie mój kolejny proboszcz> Zastanawiałem się gdy w czerwcu 1987 roku stanąłem przed drzwiami probostwa, aby się przedstawić. Przez dwa lata /niestety tylko/ mojej posługi w Kórniku i następnych sześciu lat regularnych odwiedzin u księdza Prałata na plebanii, a parafianie kórniccy przez ponad dwanaście lat, postrzegaliśmy jedno patrząc na księdza prałata; Dobry człowiek, Dobry Pasterz.
Sądzę, że nasze pragnienie, by dobrych ludzi spotykać na „ziemi nieświętej” ks. prałat wypełnił.
Mimo starszego wieku i rozmaitych dolegliwości budował nas swoją gorliwością kapłańską.
Mimo tytułów naukowych i przywilejów kościelnych, pozostał skromnym człowiekiem. Miła zawsze dla ludzi czas.
Nigdy na nikogo i na nic nie narzekał, także na swoje dolegliwości; mawiał: XI przykazanie Nie narzekaj.
Dostrzegał w każdym dobro i wierzył w dobroć człowieka. Wielu umożliwił w naszych trudnych czasach, krytycznych czasach odzyskanie wiary w Kościół.
Ks. prałat wielu z nas zainspirował, by wierzyć goręcej w Boga i dostrzegać w każdym człowieku Chrystusa; na pewno Jego przykład i słowa wydadzą owoce w naszym życiu.
Ks. Mirosław Nowak
wikariusz w Kórniku w latach 1987-1989
/ tekst napisany w lutym 1995 roku i ukazał się w Kórniczaninie w marcu 1995 roku /
Dopowiedzenie o księdzu prałacie Tadeuszu Jabłońskim spisane przez ks. Mirosława pod koniec listopada 2024r.:
Po wielu latach, pragnę jeszcze wspomnieć:
1/ Gdy spotkałem po raz pierwszy księdza prałata w czerwcu 1987, a było to na plebani w Jego gabinecie /piękny pokój; ulubione miejsce księdza prałata/, wtedy powitał mnie krótkim słowem „Cześć”, które raczej kojarzyło mi się z powitaniem młodzieżowym. Teraz to Cześć po latach postrzegam jako piękną cechę księdza prałata: Cześć dla BOGA i dla każdego człowieka.
2/ Dom, dzięki Niemu i kościół kórnicki i plebania były naszym drugim domem, domami pełnymi ciepła, otwartymi na nas… Do dziś czuję to ciepło, gdy jestem w Kolegiacie i na plebanii, choć Jego już tyle lat nie ma wśród nas.
3/ Należy wspomnieć tutaj również siostrę księdza prałata panią Irenę Jabłońską, która mu towarzyszyła na plebanii w Kórniku. Ona była tym „dobrym duchem” tego domu i dla brata, dla księży wikariuszy /mam o Niej wspaniałe, niezapomniane wspomnienia/ i dla wszystkich, którzy przekraczali próg gościnnej plebanii.
4/ Gdy jestem na grobie księdza prałata, polecam mu swoje kapłańskie posługiwanie, aby tam z nieba spoglądał w moją stronę, tam gdzie przychodzi mi posługiwać, abym był choć trochę podobny do Niego…
ks. Mirosław Nowak
proboszcz w Starym Gostyniu
……………………….
„Mimo, że jestem rodowita poznanianką z dziada pradziada, to już jako dziecko odwiedzałam Kórnik. Przyjeżdżaliśmy ze szkoła na wycieczki, zwiedzaliśmy Zamek, spacerowaliśmy po okolicach i zawsze odwiedzaliśmy Kościół. Dużo ciekawych informacji nam przekazywano z historii Kościoła. Zawsze chętnie tu wracałam. Sam Kościół robił na mnie duże wrażenie. Kościół w Kórniku przeplatał się ciągle w moim życiu. Tu bywaliśmy na ślubach, komuniach, chrzcinach, bo cześć rodziny tutaj w Kórniku mieszkała. Zawsze interesowała mnie historia parafii, czytałam dużo o ks. proboszczach, którzy tu pracowali, dużo informacji uzyskałam od rodziny. Również o ks. Tadeuszu Jabłońskim wiedziałam ile zrobił dla tej parafii między innymi rozpoczął budowę Domu Parafialnego, czy kaplicy w Pierzchnie, ale przede wszystkim był wspaniałym człowiekiem, wrażliwym do ludzi, kochał ludzi, był wspaniałym
Proboszczem. Ogromny hołd oddali mu parafianie, gdy nagle umarł. Osobiście miałam okazję poznać ks. Tadeusza Jabłońskiego i zamienić z nim parę słów. Teraz jestem dumna z tej chwili. Wtedy czułam od niego spokój, ciepło, taką dobroć i życzliwość. A tak na marginesie ujęło mnie to, że urodził się w 1922 r. – tak jak moi rodzice i gdy podjął obowiązki w parafii w Korniku w 1982 r. ja brałam ślub. Nigdy nie można zapominać o takich ludziach, trzeba przekazywać historie, uczyć następne pokolenia, żeby pamięć była zawsze żywa.”
A.G.
————————————
Wspomnienia o Księdzu Prałacie Tadeuszu Jabłońskim
„Pamiętam niedzielne Mszę św. dla dzieci, w których razem z żoną i trójką dzieci uczestniczyliśmy. Nasze miejsce było w okolicach Ołtarza św. Anny w pobliżu ambony. Podczas jednej z nich, już po rozpoczęciu Mszy św. ktoś mnie chwycił za rękę – był to ks. proboszcz Jabłoński, wracający ze swojego konfesjonału pod chórem. Powiedział krótko Pan pójdzie ze mną i zaprowadził mnie do zakrystii. Tam dowiedziałem się, że mam przeczytać Lekcję przed Ewangelią, tak po prostu z marszu. Był to początek powołania przez niego świeckich lektorów złożonych z ojców dzieci szkolnych. W skład tej grupy wchodzili: Jacek Gaczyński, Andrzej Faliszewski, Tomasz Woźny, Władysław Chałupka i Krzysztof Buszkiewicz. Na moją prośbę tradycję tę kontynuował ks. proboszcz Jerzy Kędzierski po objęciu funkcji proboszcza po śmierci ks. Tadeusza Jabłońskiego rozszerzając ją o nasz udział w Litugii Triduum Paschalnego.
Innym takim wspomnieniem jest moment ogłoszenia chęci zbudowania Domu Parafialnego, w którym miały się odbywać lekcje religii. Trzeba zaznaczyć, że wówczas lekcje religii odbywały się poza szkołą, a miejscem tym był „lamus”. Poza najstarszymi parafianami nikt już nie pamięta gdzie on się znajdował. Był zlokalizowany pomiędzy terenem bezpośrednio związanym z otoczeniem kościoła a terenem probostwa (idąc w stronę zakrystii, w głębi widoczny był front budynku, który wcinał się w dzisiejszy ogród przy probostwie). Wiadomość o budowie Domu Parafialnego była przyjęta entuzjastycznie, choć z dozą niepewności czy parafia udźwignie ciężar tej budowy. Firma która budowała ten obiekt, to firma rodzinna Banaszaków z Dziećmierowa. Duży wkład w jej budowę zaznaczyli rolnicy z naszej parafii. Na każdą prośbę Ks. Proboszcza o transport materiałów budowlanych zawsze byli gotowi pomimo wielu swoich obowiązków. Sam pamiętam jak zbierałem po całym lesie na Drapałce drągi dębowe na ogrodzenie placu budowy. Drewno załatwił ówczesny leśniczy na Drapałce Włodzimierz Wrzeszcz. Poza tym Ks. Prałat Jabłoński był człowiekiem o wielkim sercu otwartym na każdego.”
Piotr Guzik
—————–
„Pragnę się z Państwem podzielić moimi wspomnieniami związanymi z Księdzem Tadeuszem Jabłońskim. W roku 1990, 14 lipca Ksiądz udzielił nam ślubu, jesteśmy szczęśliwym małżeństwem do dzisiaj. Mamy syna i dwoje wnucząt. Wtedy byłam parafianką Kórnickiego kościoła. Ksiądz był bardzo dobrym człowiekiem, pomagał ludziom, zwłaszcza ubogim. Minęło wiele lat, za mną już parafia na poznańskiej Wildzie, teraz Luboń, a ja cały czas czuję ogromny sentyment do Parafii Kórnickiej i myślę, że Ksiądz Jabłoński udzielał szczęśliwych ślubów.”
B.W.
————————-
„Ks, Kanclerz dr. Tadeusz Jabłoński był zawsze w rodzinie ceniony szczególnie przez naszych rodziców a potem i przez nas jako dorosłe dzieci. Ja mam szczególne wspomnienie, jako matka chrzestna Piotra Chomicza kiedy rodzice i my rodzice chrzestni dokładnie 30 lat temu w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia przynieśliśmy to dziecię do naszego kościoła z prośbą o udzielenie sakramentu chrztu. To właśnie ten święty kapłan w te radosne święta B.N. udzielił pierwszego najważniejszego sakramentu chrztu wprowadzając, tym samym to maleństwo do wspólnoty kościoła rzymsko-katolickiego. Byłam już po raz trzeci poproszona na matkę chrzestną ale tamten czas w okoliczne święta wprowadzeni do kościoła przez Ks. T. Jabłońskiego wspominam szczególnie tak i wszyscy w rodzinie cenimy w naszej pamięci Wielkiego Kapłana Tadeusza Jabłońskiego.”
Cz. Ch.
————————-
„Proboszcz Tadeusz Jabłoński był człowiekiem tak prawym i autentycznym w swoim powołaniu, że cieszył się szacunkiem w naszym miasteczku. Mimo, że wygląd miał dość surowy i trochę się go baliśmy, uśmiech miał ciepły i serdeczny. Doskonale pamiętam słowa, które wypowiedział do mnie przed pierwszą Komunią Świętą w 1985 roku, czyli niemal 40 lat temu. Wywarły one na mnie duży wpływ i myślę, że w dużej mierze dzięki tej postaci do dziś jestem w Kościele. Ksiądz Tadeusz Jabłoński – autorytet, wzór i po prostu Dobry Człowiek.”
- H.-Z.
————————-
„W 1989 roku ksiądz Tadeusz Jabłoński przygotowywał mnie z mężem do przyjęcia sakramentu małżeństwa. Dobrze pamiętam, że ksiądz Tadeusz był bardzo konkretny w swoich naukach, wiedział o nas młodych bardzo dużo i skutecznie naprowadzał nas na drogę małżeństwa. Chociaż spotkania z nim trwały jak dla mnie stosunkowo krótko, pamiętam że wynosiłam z nich ogrom wiedzy.
Jednak najbardziej zapadła mi w pamięć historia która wydarzyła się kilka lat wcześniej. Jeszcze jako panna mieszkam w Dachowie i pamięta, że wówczas trwało nawiedzenie obrazu Matki Boskiej Jasnogórskiej w rodzinach, obraz nawiedzał po kolei każde domostwo. W Dachowie dwaj sąsiedzi byli ze sobą pokłóceni na zabój. Obraz Matki Boskiej utknął u jednej z tych rodzin gdyż, ani ta druga rodzina nie chciała odebrać obrazu od skłóconego sąsiada, ani też ci pierwsi nie chcieli oddać obrazu skłóconym sąsiadom. Sytuacja się zaogniała, a następne rodziny naciskały na tych sąsiadów nie mogąc doczekać się na swoją kolej. Wówczas na miejsce przybył ksiądz Tadeusz Jabłoński, odebrał obraz jednym z sąsiadów i przekazała go tym drugim przez co obraz mógł dalej nawiedzać kolejne domy. Sprawa mogłaby wydać się rozwiązana jednak ludzie na wsi doszukiwali się w zachowaniu księdza wyrazu poparcia dla której z tych rodzin. Jedni stali na stanowisku, że ksiądz przyznał słuszność rodzinie która przetrzymywała obraz inni zaś, że rodzinie której ksiądz przekazał obraz. Ksiądz Tadeusz za to rozważnie nie dał się wciągnąć w ludzkie gadanie. Po jakimiś czasie zapewne na skutek nieugiętej postawy księdza jak i pomocy Matki Boskiej cała sprawa ucichła i przestała być zaczynem dzielącym kolejne rodziny.”
I.K.
————————-
„W pewnym okresie naszego życia zawodowego mieliśmy okazję pracować razem w Szkole Podstawowej nr 1 w Kórniku. Ks. Proboszcz prowadził wówczas lekcje religii w klasach ósmych. Przerwy między zajęciami spędzaliśmy w pokoju nauczycielskim, racząc się herbatą lub jedząc śniadanie. Pamiętam, jak pewnego razu ks. Jabłoński, z lekkim zażenowaniem, podszedł do naszego stolika i zapytał: „Czy mogę dołączyć do Państwa? Panie parzą taką dobrą herbatę!”. Z ogromną radością przyjęliśmy Go do naszego grona. Rozmowy zazwyczaj dotyczyły problemów uczniów, choć czasem schodziły na poważniejsze tematy, takie jak sytuacja społeczna w kraju. Był to okres stanu wojennego, kiedy codziennością były trudności z zaopatrzeniem. Szczególnie zapadła mi w pamięć wycieczka klas piątych do Krakowa, Zakopanego i Oświęcimia. Dwa autokary i prawie 80 uczniów! Chcieliśmy, by wyjazd był dostępny finansowo dla wszystkich rodzin, więc ustaliliśmy, że śniadania i kolacje będziemy przygotowywać samodzielnie, kupując pieczywo i skromne dodatki. Gdy ks. Jabłoński dowiedział się o naszych planach, zaprosił uczniów na plebanię: „Słuchajcie, mam tutaj z darów masło, żółty ser, mleko w proszku – zabierajcie, bo może się wam przydać”. Kochał dzieci i zawsze troszczył się o ich potrzeby. Pamiętam historię uczennicy z klasy ósmej, której mama zmarła. Następnego dnia ks. Proboszcz przyniósł pieniądze i poprosił, by wykupić dziewczynce obiady w szkole do końca roku szkolnego. Choć w szkole działało Towarzystwo Przyjaciół Dzieci, nie zainteresowało się sytuacją sieroty – ale Proboszcz tak! Na zakończenie roku szkolnego przekazał kolejne pieniądze, prosząc: „Macie Panie, kupcie jej białą bluzkę i granatową spódniczkę. Ja się na tym nie znam”. To było niezwykle wzruszające. Ks. Jabłoński miał w sobie wielką czułość i wyrozumiałość. Podczas przerwy na górnym korytarzu rozmawiał z nami – nauczycielami na dyżurze – gdy nagle podeszli do niego uczniowie klas specjalnych. Przytulali się do jego sutanny, a jedno z dzieci zaczęło liczyć guziki, dotykając każdego z nich i gubiąc się w rachunku. Gdy zwróciliśmy uwagę, że nie powinni tak się zachowywać, ks. Proboszcz uspokoił nas: „Proszę wybaczyć, ja im zaraz powiem, ile jest guzików – 32 czy 33, już nie pamiętam”. Taka była jego cierpliwość i serdeczność.
W codziennym życiu ks. Jabłoński prowadził skromny i oszczędny styl życia. Pamiętam, jak przy wspólnej herbacie częstowaliśmy go domowymi wypiekami. Z uśmiechem mawiał: „Nie powinienem jeść, bo mam cukrzycę, ale tak mi to smakuje, że wezmę jeszcze kawałek”.
Był człowiekiem pełnym ciepła, zrozumienia i wielkiego serca. Wspomnienia o nim pozostają żywe w sercach wszystkich, którzy mieli szczęście go poznać.”
Emerytowana nauczycielka z Kórnika
————————-
Ksiądz Prałat Tadeusz Jabłoński – Kapłan, Przewodnik i Przyjaciel
Zbliżająca się trzydziesta rocznica śmierci księdza Prałata doktora Tadeusza Jabłońskiego stała się dla mnie pretekstem do podzielenia się wspomnieniem o tym niezwykłym kapłanie.
Jestem emerytowaną nauczycielką chemii Liceum Ogólnokształcącego im. Generałowej Jadwigi Zamoyskiej w Kórniku, gdzie zamieszkuję od 1973 roku i przynależę do wspólnoty parafialnej kościoła pod wezwaniem Wszystkich Świętych. To właśnie w tym kościele, w 1982 roku podjął posługę najpierw jako administrator, a rok później już jako proboszcz, ksiądz Prałat doktor Tadeusz Jabłoński. Starałam się angażować w sprawy parafii, tym bardziej, że nasza córka przygotowywała się do pierwszej Komunii świętej.
Już od pierwszych miesięcy posługi nowego proboszcza zauważyłam jego troskę o piękno liturgii, z uwagą słuchałam jego kazań, których treść docierała do serc zarówno starszych jak i młodszych uczestników mszy świętych.
Coroczne wizyty duszpasterskie stały się okazją do pogłębienia relacji naszej rodziny z księdzem Proboszczem Tadeuszem, który życzliwie odpowiadał na nasze zaproszenia do odwiedzin.
Kiedy dowiedział się, że obok chemii moją pasją jest także muzyka – gram na skrzypcach – oraz, że moja córka uczęszcza do szkoły muzycznej, zaproponował jej, by podczas uroczystej mszy świętej z przyjęciem Pierwszej Komunii świętej, zagrała 2 pieśni eucharystyczne. Było to dla mojej córki niezwykłe przeżycie, który dzieliliśmy razem z nią.
W tym czasie, a był to rok 1988, z powodzeniem od 14 lat prowadziłam jako opiekunka klub Pro Sinfonika imienia Mieczysława Karłowicza, działający przy moim macierzystym liceum. Ta działalność, obok nauczania chemii, przynosiła mi wiele radości i satysfakcji. Na klubowe spotkania zapraszaliśmy znakomitych artystów, ale również gości. Wśród nich był także ksiądz Prałat, który poświęcał na spotkania z nami swój wolny czas. Zwykł był mawiać: moja rodzina może poczekać wy – nie.
Wkrótce ksiądz Tadeusz Jabłoński stał się naszym duchowym przewodnikiem. Bywał na spotkaniach, rozmawiał, doradzał, umacniał w naszych działaniach. Miał dobry kontakt z młodymi ludźmi, umiał z nimi rozmawiać, żartować i cieszyć się z ich sukcesów. Był dla nas wzorem do naśladowania.
W 1992 roku przyjął nasze zaproszenie i wybrał się z delegacją klubu do Centrum Kultury Zamek w Poznaniu, gdzie odbieraliśmy, zdobyty w rywalizacji w ramach Międzyklubowego Turnieju Muzycznego, Puchar Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Była to niejako rewizyta Księdza Proboszcza u nas, ponieważ rok wcześniej w maju, podczas trwającego w parafii Kongresu Eucharystycznego, zaproponował mnie i moim uczennicom wykonanie koncertu muzyki religijnej w kościele. Pamiętam, że grałam wówczas Ave verum Wolfganga Amadeusa Mozarta przy akompaniamencie Aleksandry Makulec, a koncert prowadziły Danusia Błaszak, prezeska klubu i Ola Makulec. Pamiątką tego koncertu jest list, który Proboszcz skierował na ręce ówczesnej dyrektorki szkoły pani mgr Marii Weychan-Nowak.
Za namową Księdza Proboszcza, uzyskując Jego znakomite referencje, podjęłam studia na Papieskim Wydziale Teologicznym przy Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Poznaniu. Obok chemii i muzyki, teologia stała się moją kolejną pasją, którą dzieliłam się z młodzieżą, podejmując na prośbę księdza z Bnina lekcje religii.
Śmierć księdza Prałata Tadeusza Jabłońskiego w styczniu 1995 roku była dla nas wszystkich przykrym zaskoczeniem, choć zdawaliśmy sobie sprawę, że mimo słabego zdrowia ksiądz Prałat nie oszczędza siebie zarówno w pracy kapłańskiej jak i duszpasterskiej.
Pogrzeb naszego Przyjaciela i Przewodnika duchowego, 28 stycznia 1995 roku, zgromadził rzesze kapłanów oraz wiernych świeckich – oczywiście także liczną reprezentację kórnickiego Klubu Pro Sinfonika.
Ksiądz Prałat doktor Tadeusz Jabłoński pozostaje w naszej wdzięcznej pamięci. Wierna ideałom Pro Sinfoniki, staram się tę pamięć i wspomnienie o księdzu Proboszczu Tadeuszu przekazywać kolejnym pokoleniom młodych ludzi, których – mimo statusu emerytki – ciągle udaje mi się wokół mnie gromadzić. Niezwykle pomocna w tych staraniach jest praca mojego byłego ucznia i członka Pro Sinfoniki, Marka Ratajczaka, dziś kapłana Archidiecezji Poznańskiej, duszpasterza osób niesłyszących i prefekta Arcybiskupiego Wyższego Seminarium Duchownego w Poznaniu, który uzyskał magisterium na podstawie pracy Życie i działalność księdza Tadeusza Jabłońskiego (1922–1995).
Jestem wdzięczna Panu Bogu, że dane mi było spotkać w moim życiu tak wspaniałego Kapłana i Przyjaciela.
Teresa Rogozia-Olejnik
…………………………
Teresa Szczepaniak
TO, TYLKO POZORNE
Tak na pierwsze skojarzenie, można by powiedzieć,
że poważny wyraz twarzy, nasz Czcigodny przedstawiał…
ale tak naprawdę, on chyba takiego ,,poważniaka” – tylko udawał.
Z jego oczu, ciepło biło,
cieple spojrzenie, wrażenie inne robiło.
To, tylko pozorne domniemanie,
o naszym, wspaniałym, Kapłanie…
Był bardzo wrażliwy na biedę i potrzeby człowieka biednego,
biedy od braku chleba, ale i głodu… i braku zdrowia duchowego…
Jego oczy, jakby wszystko widziały,
a ręce, też same się otwierały,
były gotowe do pomocy każdemu,
wiekiem sędziwemu, jak i dziecku małemu…
Kochał wszystkich: najbardziej biednych,
ale i też tych, wysoko postawionych.
Znał ich tak, po imieniu…
a na przywitanie, rękę podawał, każdemu:
dobrze ubranemu, a i nawet temu…zaniedbanemu.
Bez wyjątku, wszyscy równi byli
i jako Boże dzieci, parafianie pod jego ,,skrzydłami” żyli…
Teresa Szczepaniak
WSPOMNIENIA WRACAJĄ
Mam przed oczyma ciemną postać,
nieraz tuż po porannej Eucharystii,
a niekiedy w godzinach popołudniowych.
Naszego proboszcza idącego ulicą
pośpiesznym krokiem i jakby w zadumie.
Niby nie patrzącego, a jednak uważnego,
bo nie ominął bez powitania, parafianina żadnego.
To była, grzecznościowa, zasada jego…
Nieraz padało, a on bez parasola – biedny…moknie…
Inni mkną samochodem, a on woli autobusem…
a mógłby przecież siedzieć za kierownicą przy samochodowym oknie.
Mógłby jako, proboszcz dużej parafii,
ale ten dobrodziej, o sobie myśleć, nie potrafi.
Często bywało, że drzwi probostwa się nie zamykały za potrzebującymi,
a on wtedy obdarowywał czym miał, niekiedy nawet rzeczami dla siebie niezbędnymi.
Wiem też, że wysyłał zaufane osoby tu i ówdzie…tam gdzie była bieda,
z kopertą, ale z zastrzeżeniem: by od kogo to jest – mówić nie trzeba.
Wiem też, że i chodził w połatanej sutannie, bo i na to grosza żałował
pewnie, że tak jest, wstyd do kieszeni chował…
i to, że w zarwanym łóżku śpi, co światło dzienne ujrzało, kiedy, zachorował…
Myślę iż wiele, by można podobnych faktów przywoływać
i kart księgi ofiarności i oddania do bliźniego odkrywać…
Taki był…nie dbał o siebie…po prostu, kochał każdego człowieka,
za darmo, z serca – tak po Bożemu.
Całkiem oddany bliźniemu!
Nigdy na podziękowanie nie czekał!
Skromny w czynieniu dobra niezłomny!
Dlatego, nie może być, zapomniany!
Dlatego z wdzięcznością, go wspominamy…